Urzędnik Białego Domu Peter Navarro we wtorek przygotował rynki na „słaby" nadchodzący raport dotyczący miejsc pracy, wzywając do znacznego obniżenia oczekiwań, jednocześnie wskazując winę gdzie indziej niż w polityce Donalda Trumpa.
Navarro pełni funkcję starszego doradcy Trumpa ds. handlu i produkcji i jest znany jako jeden z największych zwolenników szeroko zakrojonej polityki celnej prezydenta w administracji. Podczas wtorkowego wystąpienia w Fox Business Navarro zasugerował, że ludzie powinni umiarkować swoje oczekiwania wobec nowego raportu o miejscach pracy, który ma zostać opublikowany w środę.
Raport o miejscach pracy ukaże się jutro. Musimy znacznie obniżyć nasze oczekiwania dotyczące tego, jak powinny wyglądać miesięczne liczby miejsc pracy" – powiedział Navarro prowadzącej Marii Bartiromo.
Stwierdził również, że nadchodzące słabe liczby będą wynikiem masowej agendy deportacyjnej Trumpa, a także twierdził bez dowodów, że wszystkie miejsca pracy utworzone podczas prezydentury Joe Bidena zostały oddane nielegalnym imigrantom. Raporty o tworzeniu miejsc pracy z ery Bidena regularnie osiągały sześciocyfrowe wartości, podczas gdy jutrzejsza liczba ma wynieść około 50 000, co Navarro próbował przedstawić jako pozytyw.
„Kiedy wpuszczaliśmy 2 miliony nielegalnych obcokrajowców... musieliśmy tworzyć 200 000 miejsc pracy miesięcznie dla stanu stabilnego. A przy okazji, wszystkie miejsca pracy, które tworzyliśmy w latach Bidena, trafiały do nielegalnych imigrantów" – powiedział Navarro. „Amerykanie szli do kolejek po zasiłek dla bezrobotnych... To zostało całkowicie odwrócone, a teraz 50 000 miesięcznie będzie bardziej zbliżone do tego, czego potrzebujemy."
Dodał: „Więc Wall Street, kiedy to się ukaże, nie mogą psuć tej parady. Muszą dostosować się do faktu, że deportujemy miliony nielegalnych imigrantów z naszego rynku pracy."
W odpowiedzi Bartiromo zapytała, czy Navarro spodziewa się „słabej" liczby.
„Nie" – odparł Navarro. „Nie spodziewam się słabej liczby. Po prostu mówię, że w przyszłości, kiedy zobaczymy liczbę poniżej 100 000, nie załamujemy rąk. Mówimy: 'Tak, to będzie stan stabilny', więc wszystko w porządku, Maria."
Tymczasem w poniedziałkowym oświadczeniu dla inwestorów główny globalny strateg JPMorgan, David Kelly, przedstawił znacznie bardziej ponurą prognozę dla gospodarki, która jego zdaniem jest dotknięta „słabą konsumpcją, słabym wzrostem miejsc pracy i kiepskim nastrojem społecznym.
„Krótko mówiąc, podczas gdy giełda kwitnie, a wydatki kapitałowe sektora technologicznego rosną, większość realnej gospodarki pozostaje bardzo powolna" – powiedział Kelly i zacytował analityka Wall Street Alberta Edwardsa, który powiedział: „Ponownie jesteśmy w świecie Piotrusia Pana, gdzie rozkwitający Wall Street podtrzymuje realną gospodarkę. Rzeczy mogą stać się bardzo szybko interesujące."

